Forum www.powstaniewlkp.fora.pl Strona Główna www.powstaniewlkp.fora.pl
Forum Komisji Historycznej TPPW w Poznaniu. Prosimy o zarejestrowanie się.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Cudzoziemskie epizody

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.powstaniewlkp.fora.pl Strona Główna -> Wspomnienia
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Zdzisław




Dołączył: 28 Gru 2007
Posty: 491
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 10 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 9:12, 27 Gru 2008    Temat postu: Cudzoziemskie epizody

Cudzoziemskie epizody
Nawet w Poznaniu mało kto wie, że w Powstaniu Wielkopolskim ramię w ramię z polskimi powstańcami walczyli także cudzoziemcy: Francuzi, Włosi, Belgowie, Holendrzy, Rosjanie, Serbowie. ...............

Skąd się wzięli w powstańczych szeregach? Najczęściej z obozów jenieckich istniejących na terenie Wielkopolski, które zostały opuszczone przez chroniących je niemieckich strażników po wybuchu rewolucji w Niemczech jesienią 1918 r. Gdy zaczęło się Powstanie Wielkopolskie, część jeńców pozostałych na poznańskiej ziemi zasiliła jego szeregi – zamiast wracać do swoich ojczyzn.

Pośród najbardziej egzotycznych powstańców, którzy chwycili wtedy za broń i dzielnie walczyli o wolną Polskę, był czarnoskóry żołnierz oraz Chińczyk.

Pierwszy z nich, Sam Sandi, trafił tu właśnie jako jeniec – i jak wielu jemu podobnych w grudniu 1918 r. przyłączył się do walk. A potem w Wielkopolsce pozostał i założył liczną rodzinę, żeniąc się z Polką.

Chińczyka Czen De-Fu los rzucił aż w Poznańskie z carskiej armii, w której był ordynansem kapitana Kazimierza Skorotkiewicza. Gdy ten w czasie wojny rosyjsko-japońskiej w 1905 r. został wzięty do niewoli po bitwie o Port Artur,

Chińczyka odesłał do swojej siostry w Warszawie, aby się nim zaopiekowała. Prawdopodobnie wtedy, w warszawskim okresie, używał nazwiska Bazyli Jan Charczeńko. Chińczyk nauczył się stolarstwa i pracował w fabryce mebli Chojnackiego. I to właśnie Chojnacki wysłał go do swojej rodziny w Wielkopolsce. Czen De-Fu, który osiadł w Barcinie, spolszczył się, działał w „Sokole”, przeszedł na katolicyzm i przyjął imiona Józef Zdzisław. Do powstania zgłosił się na początku stycznia 1919 r. jako naczelnik drużyny skautowej. Walczył na wschodnim froncie, biorąc udział w wyzwoleniu powiatów jarocińskiego i pleszewskiego. Ale na polskie obywatelstwo musiał czekać aż do roku 1933...

W Mogilnie z kolei powstanie zastało panią Siems, Amerykankę, która przyjechała odwiedzić przebywającego w niewoli swojego męża lekarza. Włączyła się do walk jako sanitariuszka i organizatorka polskiej służby medycznej. Kierowała nią przez kilka tygodni, zwłaszcza zaś w czasie ciężkich walk o Inowrocław.

Najbardziej jednak zaskakujące są przypadki przechodzenia na powstańczą stronę Niemców. Takich jak na przykład Paul Krenz. Jego ojciec był Niemcem, matka zaś, choć pochodziła z polskiej rodziny i utrzymywała z nią kontakty, dzieci wychowywała na Niemców. Paul, niemiecki oficer, na stronę powstańczą przeszedł w Gnieźnie. Słabo mówił po polsku, rozkazy wydawał po niemiecku. Walczył później w wojnie polsko-bolszewickiej, a następnie pozostał w Wojsku Polskim, w lotnictwie. Odszedł z niego w 1927 r. i pod koniec lat 20. wyjechał z Polski. „Wrócił” w 1939 r., już w mundurze Luftwaffe. Ponownie ożenił się wtedy z Polką, a rodzinie siostry matki pomógł odzyskać majątek zarekwirowany im przez Niemców.

Krenz nie był jedyny. Koło Kargowej na polską stronę przeszli studenci wcieleni do Grenzschutzu (niemieckiej straży granicznej); Nowy Tomyśl pomogli powstańcom zająć dwaj niemieccy oficerowie rezerwy...

– Im bardziej zagłębiam się w losy obcokrajowców walczących w powstańczych szeregach, tym bardziej przekonuję się, że nie potrafiliśmy tego potencjału wykorzystać – twierdzi prof. Janusz Karwat, historyk badający losy cudzoziemskich żołnierzy w Powstaniu Wielkopolskim. – A przecież w tych ludziach był ogromny zapał. Wzięci do niemieckiej niewoli, mieli teraz okazję znów stanąć przeciw Niemcom. Brak zaufania i polityczne zawirowania to zniweczyły. A i losy tych, którzy ramię w ramię stanęli z Polakami, a szacuję, że było ich około 300, są dziś mało znane.

– Pamięć o nich – mówi prof. Karwat – przetrwała bardziej w przekazach niż w dokumentach źródłowych.

Ale przetrwała. Trzeba ją tylko wydobyć z zapomnienia.
Źródło: [link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.powstaniewlkp.fora.pl Strona Główna -> Wspomnienia Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin